sobota, 7 czerwca 2014

Bąbelki do kolacji

Czas przecieka przez palce jak szalony. Chwila za chwilą, moment za momentem umykają, uciekają, by nigdy już nie wrócić. Budzę się, by już za moment stwierdzić, że to już czas spać a dzień minął gdzieś, przepłynął niezauważalny między palcami czasu,  zostawiając po sobie wiadro niespełnionych pragnień, niedotrzymanych obietnic i niezrealizowanych planów. 


Warsztaty są dawno wspomnieniem, Matce Sanepid zdjęcia obiecane czekają wciąż na dysku, na lepsze czasy internetu. Wierzę głęboko, że nie będę musiała czekać z ich wysłaniem do czasu aż założą nam światłowód, co stać się miało dobrych kilka lat temu. Internet niby mamy, ale co z tego jak firmie na O... zbałamucić się daliśmy, a ten muli i muli i czasem na FB pół godziny wchodzę, by w końcu bluzgiem rzucić soczystym i iść społecznościowo poudzielać się na dworze lub  w ogródku, z nadzieją że uda się, uda się jak wrócę!  Zresztą, te zdjęcia co ze spotkania blogerek meilem dziewczyny mi posłały dobre dwa tygodnie ściągnąć na dysk próbowałam ... Kocham nasz XXI wiek! Nasz postęp idzie w kierunku kanalizy, którą też de facto dobrych kilka już lat mieć powinniśmy  ... gówniana sprawa. 

W tymże XXI wieku, jeśli rząd nasz kochany przeforsuje ustawę dotyczącą dodatkowych opłat za leciwe auta, dzieci me miasto widziały będą jedynie przy okazji szkolnych wycieczek, kino będą miały jak jedna drugiej pod spódnicę zaglądnie a teatr ... na co komu teatr jak wokół sąsiedzi ... ja zaś jak za starych dobrych czasów, dzień jeden w tygodniu przeznaczała będę na wyjazd autobusem na zakupy ... wiecie, kraciaste siaty, mąki dziesięć kilo, woreczek cukierków ... no,  chyba że w pakiecie do Karty Dużych Rodzin dadzą wielodzietnym auto. 


Kupiliśmy przecież super rodzinne autko, to jednak, zamiast służyć nam wiernie lat wiele, już po raz kolejny uskutecznia skoki w bok,  coraz to nowych mechaników podrywając na trasach. O kosztach nie wspominam, bo za tą kwotę co na naprawy już poszła jeszcze drugie takie mogliśmy sobie sprawić, a ono wciąż u mechanika stoi, i stoi, i niby się naprawia, a my w domu debaty prowadzimy, na żyletki je przerobić czy zabawek wór z niego utoczyć. 

No niech się przyda na coś, bo nie po to stare nasze auto sprzedajemy, żeby koszta naprawy nowego popokrywać ... mam przynajmniej taką cichą nadzieję, że choć na waciki jakieś styknie, czy tam na loda - jeden gwizdek. 

Wieściami domowymi humoru psuć nie będę.  Po co mam pisać po raz kolejny, że Ola tydzień po antybiotykoterapii z gorączką w ojcowskie ramiona wtulona horror jakiś ogląda ... Nie będę was zanudzała nagłym wieczornym skokiem  temperatury u Janka, który to miejsce miał wczoraj wieczorem i wciąż trwa  w najlepsze. 

Mogę wam odradzić zakup młodych szczeniaków, które to w dniu wczorajszym  próbowały skosztować Oskarowego ucha, ale wam nie odradzę. Zbyt mi jest szkoda sąsiadkowych butów które zdobyły zdolność teleportacji spod jej drzwi pod nasz garaż. Głupio tak trochę boso po wsi ganiać obuwia swego na sąsiednich podwórzach oczekując, bierzcie więc ode mnie te dwa utrapieńce ... jednego chociaż weźcie. Może wtedy buty zmniejszą częstotliwość swych podróży? 

Takie to u nas nudy, nie dzieje się nic i nic się nie robi ... ot, dni tak zwykłe, spokojne, i tylko Roksana raz na czas jakiś czas nam umila pytaniami ... 

Mamo, jak zdobyć grzybicę stóp? 
Co zdobyć? 
No grzybice! Bo wszyscy na plaży je mają to ja też chcę taką zdobyć! Mamooooo, jak to się robi!?

Tak, znowu w telewizji puszczali reklamy ... 


8 komentarzy:

  1. Z przyjemnością się czyta :-)
    Dużo siły do tych chorób! Do tego auta...i do czego tam chcesz ;-) !
    Podziwiam Cie kobieto za czwórkę Twych dzieci, składam pokłony bo sama bym oszalała ;-) już z dwójką jest dość ciekawie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że tekst się podoba :D
      Dwójka, czwórka - bez różnicy ;) Sama liczba mnoga wystarczy, by mieć w domu kongo :D
      Pozdrawiam!!

      Usuń
  2. Monia, czytam już któryś z kolei post i zdziwiona jestem, że wcześniej tu nie bywałam. Świetnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takie dni to z pełną premedytacją należy o wszystkim, co nie jest niezbędne do przeżycia mówić jak Scarlett O'Hara w "Przeminęło z wiatrem" : "pomyślę o tym jutro".
    pozdrowienia i dobre myśli ślemy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się staram, tylko coś za często ostatnio takie dni się zdarzają. Ale nic to! Dodatkowy zastrzyk czekolady i można iść do przodu :)

      Usuń
  4. Świetnie, świetnie napisane!!! ;D Uwielbiam Cię! Monia a wiesz, że ja miałam to samo z internetami...tylko ja latałam po salonach O. i innych i kłóciłam się dobrych kilka lat! A ten bezprzewodowy net to w ogóle mi nie chodził praktycznie.
    Co do kanalizacji...właśnie się kopie kilkanaście metrów przed nami już są...(oczy przecieram ze zdumienia) no ale też nie mówię hop! Bo to przecież nigdy nic nie wiadomo! Tamę budowali u nas 20 lat! Przesyłam moooce pozytywnej energii i pisz częściej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ci za te słowa. Poprawy na razie nie obiecuję, w mojej głowie siedzi milion spraw, milion pytań i zagadek, na które próbuję znaleźć odpowiedź, choć wiem, że takiej nie ma. Postaram się jednak ogarnąć!
      Pozdrawiam!

      Usuń

Cieszę się z każdych odwiedzin, z każdego komentarza. Zapraszam Was do siebie licząc po cichu, że spodoba Wam się w naszym małym magicznym świecie :)