środa, 10 września 2014

Gamoń przy kalkulatorze.

Wrzesień, oprócz powiewu jesieni, niesie ze sobą moc kosmicznych atrakcji. Początek roku szkolnego niesie dla jednych smutek, bo jak to, ich małe szkraby, już do szkoły, z plecaczkami, dla innych radość, bo w końcu chata wolna, czas na kawę ciepłą, relaks i odpoczynek. Ale to nie koniec emocjonalnych zawirowań. 

Czas na pierwsze szkolne zebrania, walkę o zachowanie w portfelach choć grosza, bo Rada, bo ubezpieczenie, bo zajęcia dodatkowe, i książka jeszcze taka, a składki klasowe, obiady, i to i tamto ... pierwsze wrześniowe zakupy (dokupy) potrafią przysporzyć małego zawału, bo już gdzieś w głowie zdążyła zakwitnąć myśl, że obkupiliśmy się w lipcu i sierpniu, a tu nagle okazuje się, że jeszcze kilka rzeczy, ot, pierdoły, jakaś książka przeoczona, coś dochodzi, jeszcze jakieś artykuły papiernicze, kapcie, bo nie takie ... W końcu!. 

Chciało by się rzec, że to koniec, że reszta miesiąca upłynie nam spokojnie i błogo. Ale nie wszystkim jest to pisane. Toż to czas, gdy można ubiegać się o przyznanie rodzinnego! Znów emocje biorą górę. Każdy, kto składał kiedykolwiek wniosek o rodzinne, wie, że to nie jeden, dwa, czy cztery druczki. Do wypełnienia dostajemy cały sztapel dokumentacji, i drugie tyle tachamy ze sobą do OPSów. Wszystko sprawdzone po cztery razy, wszystko zabrane, jedziemy składać ... ZONK. Proszę donieść jeszcze to. I to. I tamto. Ale to jest źle. To nie tak. Podpis tu, i tam, i tu jeszcze ... i jeszcze to Pani doniesie. 

Jakieś zaświadczenie potrzebne na teraz, księgowa nie odbiera, Pani z OPS dzwoni, że jak nie dowieziesz to cofną wszystko, to jeszcze raz trzeba będzie składać ... ale tak na prawdę, to wszystko nic. Największe emocje są wtedy, gdy się sprawdza, czy będzie po co jechać. Zwłaszcza, jeżeli próbuje się liczyć w nocy. Ja spróbowałam. I odradzam. Wiecie, cały dzień młynka, wieczorem padacie na twarz, ale jeszcze to, tamto, siadacie w końcu i próbujecie wyliczyć, czy rodzinne się jednak należy. 



Liczycie raz, Cholera. Liczycie drugi. No Nie! No jak to! Ten prób, ta magiczna granica przyprawia o ciarki i dreszcze. Kochanie! Nie da się! Nie dostaniemy! Mąż patrzy na was nic nie rozumiejącym wzrokiem. Nie dostaniemy, przekroczyliśmy próg. Muszę z wychowawczego szybko rezygnować! Szefowa nie przyjmie mnie do pracy! Co ja z dziećmi ... dlaczego. Kładę się do łózka z wizją pożegnania z wychowawczym, z rodzinnym, z dziećmi. Planuję wyśnić plan jakiś w nocy. W głowie kłębią się myśli, co zrobić by już, by szybko, do pracy, biegusiem ... zza pleców słyszę głos męża,
- jak ty to liczyłaś? 
- Normalnie! Pff. No jak można liczyć! Normalnie policzyłam, na kalkulatorze. 
- Choć, siadaj. 

Idę mamrocząc pod nosem. Jest grubo po północy, a ja wciąż nie wyśniłam planu na ekspresowy powrót do pracy. A on jeszcze woła, że wstać mam. Przecież liczyłam. Nie da się. Trudno. 

Liczy przy mnie. Mieścimy się. Jak to? A jednak? A jednak. Tak to jest, jak się zapomni od dochodów składki poodejmować, swój dochód się doda, wszystko wogóle się pododaje co wygląda na cyfrę i wtedy się dopiero dzieli :D Ostatni raz liczyłam coś w nocy! Ostatni raz! Takie emocje, tyle nerwów, przegląd życia i możliwości w minutę ... a wystarczyło policzyć ... dobrze. 

Wrzesień z pewnością niesie ze sobą emocje!!

12 komentarzy:

  1. ja już wniosek na rodzinne zaniosłam i po 2 dniach przyszła odpowiedź :D jeszcze 100 zł dodatku dla dziecka za to,że dojeżdża do szkoły haha
    i co ja mam z tym zrobić? wezmę niecałe 300 zł a opłat w tym miesiącu do szkoły i pkola ponad 300 zł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzesień to wogóle finansowo ciężki miesiąc. U nas okazuje się, że Olunia jednak będzie miała książki, i Roksance muszę dokupić osobno jedną, a byłam pewna że mamy wszystko, także wydatki są. Cóż zrobić :)

      Cieszę się, że choć to 300 zł udało Ci się uzyskać :) Zawsze to jakaś pomoc dla domowego budżetu :)

      Usuń
  2. Popieram! Już nigdy nic nie licz w nocy :) Hi, hi :) Ja niestety nawet nie liczę, bo wiem, ze nam przekracza ten pieruński próg. Naśmiałam się ostatnio z męża, bo chciał, żebym poszła zapytać się czy nie dostane rodzinnego? Zapytałam się go na jakiej podstawie? Bo przecież wie jakie ma zarobki, a nas jest tylko 4! Gdyby nas było więcej, to inna sprawa, choć też nigdy nie wiadomo :) A on mi na to, że mam w GOPSie mówić że ja nie pracuję, a spora część jego dochodu idzie na spłate raty za kredyt na dom. Miałaś widzieć jak go spiorunowałam wzrokiem! poza tym śmiać mi się chciało i tłumaczyłam mu, ze GOPSu nie interesuje ile my mamy wydatków i na co, tylko jaki przychód mamy! I dupa! On się zamknął i dał spokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do rodzinnego liczą dochód, jaki wyjdzie na PIT po odliczeniu składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, ale do dochodu doliczają np. zwrot z podatku, jeżeli takowy otrzymaliście. Przeliczyć możecie :) A nuż się mieścicie, zwłaszcza, że od 1 listopada próg będzie wynosił 574 zł na osobę miesięcznie :)

      Usuń
    2. Nie Monisiu, nam się nie należy. Ale może machniemy sobie dzidziolka to wtedy raz jeszcze przeliczę :) Hi, hi :)

      Usuń
    3. :D To powodzenia w działaniu ;)

      Usuń
  3. Ja mam jeszcze stos papierków i druczków do wypełnienia do szkoły dla dziewczyn i tak go od dwóch dni obchodzę i udaje, że nie widzę ;) Niech ten wrzesień już minie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Noc nie jest do liczenia :)
    A te wyliczenia to jakiś koszmar czasami. 50gr przekroczy się wiecznie, albo coś. Przynajmniej tak wiecznie w domu rodzinnym bywało, teraz nawet nie składam papierów...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wrzesien to faktycznie miesiąc emocjonujący :)
    Dla przedszkolaka, uczniaka, rodzica :)

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się z każdych odwiedzin, z każdego komentarza. Zapraszam Was do siebie licząc po cichu, że spodoba Wam się w naszym małym magicznym świecie :)