niedziela, 17 listopada 2013

Słowo goni słowa. Co się za nim chowa?

Moje, moje, moje! Ne ciem, ne ciem, ne cem! Tak ostatnio o swoje walczy Janek. Można spokojnie dołożyć do tego uderzanie rękami w to co najbliżej  (najczęściej rozmówcę), dzikie wrzaski i okrzyki, gryzienie obiektu stojącego najbliżej - i mamy zapewnioną rozrywkę na najwyższym poziomie! 

Chłopcy coraz bardziej świadomie określają swoje potrzeby. Komunikują się już z nami w sposób często jasny i zrozumiały. Oskar potrafi wejść na stolik, wskazać palcem na szafę naprzeciwko, by domagać się głośno określonej zabawki. Mamo, Mamooo, ten, ten, ten - i wszystko jasne! Jest kupa, jest pupa, am, i mama i tata, i dziadek się wymsknął i babcię się udało, Olę wołają zawodowo i Anę również potrafią zawołać.  Obaj głośno potrafią powiedzieć nie i skrupulatnie korzystają z każdej okazji by słowo to wykorzystać. To, ten, tam - są z nami już codziennie.   Rozwój ich mowy wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy, a kłótnie między nimi wyglądają tak zabawnie że człowiek ma ochotę kamerę wziąć i nagrać. Jedyne, co mnie przed tym powstrzymuje to strach przed zemstą nastolatków i konieczność przebywania obok nich, by w porę wyciągnąć z łapek wszelakie ciężkie sprzęty, które przeważnie próbują zostać użyte na końcowym etapie "rozmowy". Tak, na tym etapie, w którym już ręce, nogi i zęby nie wystarczą by dojść do porozumienia. 

Niektórzy wilkiem patrzą  na moje metody ćwiczenia mowy u dzieciaczków, ja jednak robię swoje i nie przejmuję się stratami jakie przy okazji powstają. W jaki więc sposób ćwiczymy mowę? I co nam do ćwiczeń potrzebne?

Potrzebne będą sprzęty drastyczne. 
  • lizaki maści wszelkiej, płaskie, okrągłe
  • chleb z miodem, z czekoladą, z cukrem 
  • gorzka czekolada
  • guma rozpuszczalna
  • piórka
  • słomki
  • kubek z rurką
  • bańki
  • gwizdki
  • trąbki
  • lustro
I dla rodziców:
  • mokre chusteczki (ściereczka, namoczona pielucha) - tylko w razie wielkiej niechęci do odklejania od siebie dziecka i wyplątywania lizakowo/ miodowo/ czekoladowych łapek z naszych pięknie stylizowanych włosów. BTW. Dobry sposób jeżeli chcemy pozbyć się jasnej garderoby na rzecz wymiany jej na nową ^^
  • Stopery będą miłym, przyjaznym i ulubionym dodatkiem już po 5 minutach zabawy :D
A  jak ćwiczyć?  To proste! Bawić się! Wiadomo, buzię wysmarowaną czekoladą trzeba oblizać dookoła, czekolada na nosie też kusi - tylko jak ją sięgnąć? Miód na chlebie? Cukier? Toż to idealna baza do ćwiczeń :D No bo jak zlizać miód z chleba, żeby ten nie przykleił się do nosa? Trzeba ćwiczyć! Lizaki (TYLKO POD KONTROLĄ!!) również rewelacyjne wpływają na ćwiczenie oddechu, języka całego aparatu mowy! Tu też wspaniale sprawdza się np. guma mamba! Tak samo jak żucie, lizanie, memłanie, tak samo i dmuchanie wspaniale wpływa na rozwój mowy u naszych brzdąców. Picie ze słomki, robienie baniek, dmuchanie w piórka, kawałki bibuły - każda z tych czynności doskonale kształtuje aparat mowy. Ustami, nosem, rurką ... każdy ze sposobów jest dobry! A gwizdki i trąbki? Nie dość, że głośne, że sprawiają mnóstwo frajdy maluchom, to i pożytek z nich ogromny, bo nie dość że mowę, to i oddech  poprawiają. Miny, minki, grymasy, zabawa przy lustrze - ile przy tym śmiechu, ile radości i zabawy, bawmy się więc jak najwięcej! Oblizywanie się,  naśladowanie zwierząt, zabawa w chrapanie, udawanie że pijemy jak kotek - każda z tych zabaw ma wpływ na rozwój mowy naszych dzieci. 

Nie możemy zapominać o muzyce! Słuchanie,  taniec, klaskanie do rytmu, tupanie - zabawy z dźwiękiem  - wszystko to wpływa na rozwój mowy dzieci.  No i książki! Czytajmy dzieciom jak najwięcej, dzięki temu oprócz słownictwa, kształtujemy również wyobraźnię. Bawmy się więc, tańczmy i czytajmy ile wlezie.  My tak robimy! Zabawa przy tym przednia a czas spędzony wspólnie to czas bezcenny! 

Jest jeszcze jedno, dajemy im czas. Bo tak jak na wszystko, tak i na mowę przyjdzie czas. Ola zaczęła mówić dopiero po skończeniu dwóch lat. Chłopcy zaczynają już teraz. Roksana, mówiła już przed roczkiem. Nie przyspieszamy! Nie poganiamy! Bawimy się. Dajemy im czas - czas na rozwój!

8 komentarzy:

  1. Nasz Kubus tez jest z wszystkim na nie. "JJ chcesz cos zjesc? NIE! Chcesz isc na dwor? NIE! Kochasz mamusie? NIE!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musi ćwiczyć asertywność od małego :D

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mija, by później powrócić w wersji wzbogaconej nastoletnimi ideałami :)
      Trzeba się cieszyć póki trwa ta pierwsza :)

      Usuń
  3. Oj tak, nie nie nie było najlepsze, marzyłam o "tak". Każde nowe słowo, zdanie, później wymyśle historie zachwycają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie" ma wielką moc i wiele znaczeń :) Później, będzie tylko lepiej :D

      Usuń
  4. Podobno słowo "NIE" u dziecka szybko mija :)
    Można się przyzwyczaić , chociaż my jesteśmy na etapie :
    '' Pola pokaż gdzie mamusia ma oko "
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super etap :) Moi też teraz wskazują i wyszukują u siebie na wzajem. Furorę robi pępek :D

      Usuń

Cieszę się z każdych odwiedzin, z każdego komentarza. Zapraszam Was do siebie licząc po cichu, że spodoba Wam się w naszym małym magicznym świecie :)