czwartek, 6 lutego 2014

Spokojnie, to tylko choroba!

Nikt nie lubi chorować. My dorośli, znosimy to ciężko, bo obowiązków masa, nic się samo nie zrobi, a my wybici z rytmu, rozkojarzeni, nieprzytomni, obolali działamy na zwolnionych obrotach często robiąc szkód więcej, niż gdybyśmy nie zrobili nic.  

A co gdy chorują dzieci? Kropelki od ponad tygodnia chodziły podziębione. Już prawie było dobrze. Obeszło się bez lekarza, bez antybiotyku, domowymi sposobami, nacieraniem, syropem z cebuli i czosnku wyprowadziłam ich z choroby. Prawie. 

Ciut kaszlu jeszcze zostało, odrobinkę. Ale ... no właśnie. Czułam, że jest jakieś ale. Niby zdrowi. Apetyt dopisywał, szaleli jak zwykle, bawili się, bili, czytali, zabierali sobie zabawki. Tulili się jak zwykle,  tylko ten kaszel wciąż dokuczał. Coś mi w nim nie grało. Był jakby inny? Nie potrafiłam powiedzieć na czym polega różnica. Ot, kaszel, ciut mokry, ciut suchy, a mimo wszystko nie dawał mi spokoju. Był inny. 

Wczoraj wieczorkiem wkurzyłam się w końcu sama na siebie. Mam w nosie co powiedzą. Jadę. Zadzwoniłam po tatę, ubrałam Janka i Oskara i samym kaszlem zawiozłam ich do lekarza. W rejestracji standardowe pytanie - co się dzieje. Nic - kaszel mają. Zjechana od góry do dołu, bo po co z kaszlem samym, bez gorączki, bez innych objawów, uparłam się jak osioł że mają ich przebadać. Ten kaszel mnie martwił, choć było go nie wiele, choć nie utrudniał im za bardzo życia, pani w końcu  wklepała nas w komputer. chyba dla świętego spokoju, żeby już mieć mnie z głowy. 

Jak to dobrze że jechałam . To nie tylko kaszel. To zapalenie oskrzeli. Bez gorączki, utraty apetytu, niby nic im nie dolegało. A jednak. Wdrożone inhalacje mam nadzieję że pomogą. A ja? Dziś chodzę bardziej zdenerwowana niż wczoraj. Bo wczoraj mieli tylko kaszel, a dziś mają zapalenie oskrzeli. Dziś zaczęli gorączkować, dziś dalej marudni, płaczliwi, a ja już inne nastawienie mam - bo chorzy. 

Uwijam się więc jak w ukropie, tu tulę, leki podaję, gorączkę obserwuję, próbuję sprzątać choć marnie mi to idzie, za obiad się zabieram choć też bez przekonania. Dzieci są chore, więc ja też działam na innych obrotach. Są chorzy, więc ciut ich rozpieszczam, przytulę ciut więcej, ciut dłużej poleżę, trochę więcej zniosę. Udaję, że nie przeszkadza mi jak po raz setny rozwalają mi fryzurę. Skaczą po plecach, sięgają do myszki, zabierają klawiaturę, wyłączają odkurzacz, a ja zamiast postawić do pionu, upomnieć, spokojnie mówię, nie wolno kochanie. Widzę, że nic to nie daje, że nie pomaga, że wciąż coś broją, z czeluści siebie wydobywam cierpliwość by wciąż spokojnie odpowiadać, tulić, by nie dać się zwariować. Dziś naczynia wciąż stoją w zlewie, Janek siedzi wciąż u mnie na rękach,  Ola obok wklejona też siedzi, i już widzę że i jej to nie minie. Gdy dzieci są chore, dom przeważnie staje na głowie. Z trybu mama przełączam się na tryb leczenie, i tylko to jest dla mnie istotne. Czy to źle? Pewnie tak. Czy to normalne? Pewnie nie. Tak już mam, gdy mogę to działam, a gdy dzieci są chore - znikam w przepaści tej choroby, starając się wywalić ją na wszelkie możliwe sposoby z naszego domu. Wypędzenie je staje się numerem jeden i dopóty choroba jest wśród nas, choćby i spała cała banda trzy godziny - nie wypocznę. Nie zrelaksuję się. Nie potrafię. Choroba dzieci, oprócz wpływu na nich samych ma wpływ również na mnie. Siedzi w głowie, nie pozwala się wyspać, nie pozwala się cieszyć - bo dzieci są chore. Wieczorem chodzę na rzęsach. Wymęczona psychicznie, wymaltretowana przytulę, przeczytam setną bajkę, po raz tysięczny ucałuję, po czym padnę na łóżko by za pół godziny latać znów jak opętana z termometrem, bo może gorączka znów wraca? 

Chyba i ja potrzebuję leczenia ... 


19 komentarzy:

  1. Zdrówka!! Co do przychodni..zawsze leczę domowymi sposobami ale chodzę posłuchać oskrzela do lekarza tak dla pewności ze jest ok i nikt krzywo nie patrzy.zmień przychodnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wychodzą z założenia że kaszel to nie choroba i nie trzeba przy nim interweniować. I to nie tylko nasza lekarka, bo często spotykam się z takim podejściem.

      Usuń
  2. Oj kochana, bo najgroźniejsze infekcje oskrzelowo - płucne bardzo często takie ciche i bez gorączki. Dobrze, żeś pojechała. Ale dlaczego piszesz:Mam w nosie co powiedzą. Jadę. - dlaczego w ogóle zastanawiasz się nad czyimś zdaniem gdy chodzi o zdrowie dzieci? Wybacz, wyłapałam to bo zbyt często to słyszę od różnych matek, których dzieci kończą w szpitalu... A wystarczy pójśc na czas i posłuchać się u lekarza. Nie ogarniam totalnie takiego podejścia. Wybacz szczerość, ale mam na to alergię. Ja jestem jak czołg gdy chodzi o B.i jej zdrowie, a ona ma problemy (ale o tym nie piszę i nie bee pisać) Ale jak mi ktoś (rodzina, czy obcy) pisknie, źle spojrzy, skomentuję nie daj Boże to przejadę, staranuję, wbiję w ziemię i jeszcze ją udepcze :) No mercy. Buziaki i życzę zdrówka! Ps. Tylko się nie obraź, ż etak się wpieprzam z `dobrą radą`, ale to z troski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie obrażam się :) Dziękuję :) Staram się walczyć z tym moim podejściem. To taka moja słabość, wada, którą od lat uczę się zwalczać. Jeżeli chodzi o B. To jak masz ochotę porozmawiać, czy się zwyczajnie wyżalić to pisz na pw :* Buziaki!!

      Usuń
  3. No to łączymy się z Wami w tych chorobach. U nas drugi tydzień i właśnie kilka dni temu wystartowały ferie - chorobowe tym razem. Chorobowe, ale jak urozmaicone bo i drogi oddechowe i sprawy brzuszkowe nas dopadły. Trzecia jeszcze się trzyma i niech tak zostanie.
    Zdrowiejcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Wy zdrowiejcie!! Jak nic jakiś wirus, bo i moi dzisiaj brzuszkowo szaleją :(

      Usuń
  4. Zdrówka!!
    Kurczę co tak wszyscy chorują?? Gdzie nie czytam tam non stop chorzy :(
    Jak dobrze, że nas to nie tyczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale się nie dziwie że tak reagujesz jesteś normalna zdrowa matka ja mam podobnie tylko moje dzieci mnie hamują (ten wiek) troska o dzieci i zmartwienie jak są chore jest. Nam pisane wiec ja tu anomalii nie widzę a co do przychodni lekarzy i pielęgniarek za dużo w nich ignorancji i pewności pamiętam jak Grześ był maleńki ok2miesiace bardzo kaszlal ale nic poza tym dwa razy ogotowie wzywalam to stwierdzili histeryczna bez gorączki nic się nie dzieje a mały miał zapalenie płuc bez objawów typowych wiec sąma widzisz trzeba ufać intuicji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, gdy pielęgniarki zaocznie stawiają diagnozę, i nie chcą zarejestrować bo to na pewno tylko zęby ... ale moje i tak nie są takie złe, bo u innej lekarki rejestracja jest ... na dzień następny. I bardzo rzadko robią wyjątki ...

      Usuń
  6. ZDrówka :) DUZO siły Dla Ciebie!! Dla wasz wszystkich!
    Ale powiem Ci że my też tak mamy że gdy choroba to mamy załącza nam się guzik i nie ważny bałagan ważne być bliżej chorego dziecka tulić i kochać!
    Mam nadzieję że leki pomogą wziewy u nas ostatnio uleczyły kaszel tylko po nich Marysia była bardziej pobudzona i niegrzeczna niż zwykle :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja jak idę rejestrować nawet z małym kaszlem to w rejestracji mówię zawsze że i trochę temp też jest wtedy nie marudzą by zapisać do lekarza

      Usuń
  7. Praca i zaangażowanie włożone w ten artykuł zwróciły się z nawiązką.
    Mnóstwo wiedzy, super forma!

    Odwiedź moją witryne internetową ; fajowezabawki.pl

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się z każdych odwiedzin, z każdego komentarza. Zapraszam Was do siebie licząc po cichu, że spodoba Wam się w naszym małym magicznym świecie :)