środa, 21 maja 2014

Tata na lata

To nie ja buduję największe wieże z klocków. Nie ja daję chłopcom do ręki kije, by nauczyli się ich obsługi bez robienia innym krzywdy. Nie ja sprawdzam wytrzymałość domowych aut i nie ja robię im crash testy. To nie ja ganiam się z dziećmi na czworaka dookoła domu udając potwora i krzycząc że poobgryzam im uszy. To mój mąż. To ich tata. 



Tata. Często gdzieś z boku, mało widoczny, wiecznie w pracy, wiecznie zmęczony, cień rodziny - tak mało jest go widać, mało się pisze o tej roli, a przecież jest, powinien być, aktywnie uczestnicząc w życiu rodziny. U nas To On pokazuje dzieciom inne spojrzenie, pozwala im wchodzić tam, gdzie ja zabraniam bo się boję, otwiera przed nimi granice które ja,  moim kwoczeniem, zamykam ... książę dla córek, bohater dla synów, przykład dla dzieci a dla nas, mam - wsparcie. 

Mamy szczęście. Tak, to mój mąż buduje największe wieże z klocków. Sam inicjuje zabawy, woła dzieci, zachęca do aktywności, wymyśla, wygłupia się - dla nich. Mimo zmęczenia, po pracy, potrafi ganiać się z dziećmi dookoła mieszkania, bierze wszystkich po kolei na barana, lub spaceruje po mieszkaniu z całą czwórką na rękach. Gdy przychodzi pora jego powrotu z pracy, gdy słychać dźwięk otwieranych drzwi, po domu rozlega się dziki okrzyk radości. Wszyscy biegną, rozkładają ręce, przepychają się, by jako pierwsi dobiec do przedpokoju by jak najszybciej znaleźć się w uścisku silnych ramion taty. 

Ten mały krasnoludek to Roksanka :D
Na spacerach to on pokazuje dzieciom tajemniczy świat owadów. Ja stoję wtedy przeważnie parę metrów dalej, przebierając nogami by żadna mrówka przypadkiem nie wlazła mi na buta. To jemu Roksanka znosiła owady, a on ufnie wyciągał rękę, by przyjąć od niej znaleziska. Razem z dziećmi naprawia, reperuje, czyniąc ich swymi pomocnikami . Daje im w dłoń narzędzia, daje pędzle, szpachelki, by działali razem z nami, by uczyli się pracować, współgrać, pomagać sobie na wzajem.  Otwiera przed dziećmi świat, do którego ja, czując się niepewnie, nie daję im dostępu. Nie oznacza to jednak, że stoję naprzeciwko, że krzyczę - co robisz! Ufam mu i wiem, że panuje nad sytuacją. To, że ja źle się czuję w niektórych sytuacjach nie oznacza, że i on na tym gruncie czuje się niepewny. Każde z nas działa inaczej, każde z nas ma swój pomysł na życie, ale dzięki temu uzupełniamy się na wzajem!


 Każde z nas jest inne, każde z nas ma inny sposób na wychowanie, ale nasze sposoby nie gryzą się, nie wykluczają. Są raczej uzupełnieniem siebie, wypełniają przestrzenie, w których na wzajem jesteśmy niedoskonali, tworząc nasze rodzicielstwo bardziej spójnym, bardziej bogatym, bardziej pełnym. Nie robimy sobie na przekór, nie działamy przeciwko sobie. Stoimy obok siebie, patrzymy w jednym kierunku, a naszym celem jest zawsze dobro dzieci. Pomagamy im przejść drogę razem. To, że mamy różne pomysły, pomaga im tylko dostrzec różne możliwości. Rozwija horyzonty. Pozwala spojrzeć szerzej. A nas uczy kompromisu i zrozumienia. Dla siebie na wzajem, dla dzieci, dla innych ludzi.  


Rola Ojca, w społeczeństwie wciąż jest traktowana marginalnie. Wciąż siedzi nam w głowach przekonanie, że kobiety mają siedzieć w domach, a mężczyźni mają pracować. Nie mówię, że zawsze, nie mówię że wszędzie, ale wciąż widzę zdziwienie gdy powiem że to mąż robił obiad. Wciąż widzę zdziwienie, gdy rozmawiamy ze znajomymi o samotnym "Tacierzyństwie". Dlaczego? W domu, czy w pracy, z łyżką czy śrubokrętem, to naprawdę ważne? Ważne że jest, że wspiera, że aktywnie uczestniczy w życiu rodziny. Bycie Tatą, to na prawdę ważna rola!

19 komentarzy:

  1. Jakoś tak ze sporą przyjemnością przeczytałem ten wpis :) i czuję się zainspirowany - poprzeczkę trzeba podnosić (i sobie przede wszystkim).

    Przekaż pozdrowienia od taty dla taty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę :) Oczywiście że przekażę :)

      Usuń
  2. Oj dobry tata dobry :) Powinnaś częściej chwalić się nim tutaj na blogu...
    Zauważyłam, że my często potrafimy zapomnieć jak bardzo ważne jest docenianie faceta - za wszystko, za każdą drobnostkę. Dobrze czasami sobie to uświadomić :)
    Gratuluję męża !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam że często narzekamy na swoich facetów - bo kwiatków nie noszą, czekoladek nie kupują, prezentów nie robią bez okazji ... ale i my w tej materii jesteśmy niedoskonałe ;) My chcemy być pochwalone za obiad, oni, za naprawę np. żelazka :) Każdy potrzebuje czuć się docenionym!

      Usuń
    2. Dokładnie tak... podałaś bardzo proste a podstawowe przykłady :) Nic tylko wziąć się za siebie i przed rozpoczęciem "naprawy faceta" naprawić siebie ;)

      Usuń
  3. Brawo dla taty! Tato to jest gość! ;-)
    Nie żebym ujmowala coś tacie mych córek ;-) bo i tak powiem ze lepszego nie znajdziecie :-P

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnego "macie" tatę! Oby tylko tacy byli. My też mamy fajnego! To bardzo ważne potrafić się wspierać w tej bądź co bądź trudnej codzienności. Pozdrawiamy :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, mieć oparcie, w tych codziennych drobnostkach, w tych drobnych chwilach składających się na naszą codzienność, to na prawdę dużo :)

      Usuń
  5. Zgadzam się, że wciąż rola taty jest traktowana marginalnie. Ale całe szczęście to się już zmienia. Coraz więcej mężczyzn angażuje się w życie rodzinne i wychowanie dzieci, to świadczy o ich dojrzałości do roli ojca.I co najważniejsze dzieci na tym skorzystają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Tata to ważny element rodziny - tak samo ważny jak mama...
    Oby we wszystkich domach te elementy tak idealnie do siebie pasowały

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzien dobry. Jestem u Pani na blogu pierwszy raz, ale widze ze zostane na dluzej :) Gratuluje wspanialej rodziny. Pieknie napisala Pani o roli ojca. Ze wszystkim sie zgadzam i melduje, ze tez mam szczescie miec takiego silnego pomocnika w domu - Maz i Tata, jedna osoba i dwie role, jak wazne ;) Pozdrawiam Pania serdecznie zyczac po prostu szczescia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Serdecznie i bardzo się cieszę :)
      Taki mężczyzna w domu to prawdziwy skarb!!

      I ja życzę szczęścia!!

      Usuń
  8. Nasz tata taki sam jest:-))Synkowie jak słyszą,ze wraca z pracy wielka radość:-)Bravo dla takich tatusiów:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super!! Myślę, że i my, mamy, mając świadomość, że mamy w naszych mężczyznach oparcie, dostajemy skrzydeł :)

      Usuń

Cieszę się z każdych odwiedzin, z każdego komentarza. Zapraszam Was do siebie licząc po cichu, że spodoba Wam się w naszym małym magicznym świecie :)