czwartek, 15 maja 2014

W drogę do Endokrynologa

Na tę wizytę czekaliśmy prawie rok. Rok nerwów i stresu, rok niepewności, rok oczekiwania. W końcu przyszedł ten dzień, zapakowaliśmy się więc w auto, zabraliśmy chorą Olunię (dzień wcześniej złośliwy wirus ujawnił swe oblicze, nie było jednak wyjścia ... nie uśmiechało nam się przekładać wizyty - głównie ze względu na czas oczekiwania) i pojechaliśmy do Gdańska. 


Po co? Na co tyle czekaliśmy? Taki był czas oczekiwania na przyjęcie do poradni endokrynologicznej ...  To był najszybszy termin w całym województwie. Nie z winy lekarzy, nie z wymysłów szpitalnych.  Ot, nasz kochany system zdrowotny. Życie!

Dostaliśmy się pod Opiekę Poradni Endokrynologicznej, przy Szpitalu Dziecięcym Polanki w Gdańsku Oliwie. Trafiliśmy pod opiekuńcze skrzydła Pani Doktor Szczepańskiej. I bardzo się z tego cieszę! Podstawą do przyjęcia jest skierowanie i wynik badania TSH. Nawet jeżeli jest dobry, nikt was nie wygoni. Jeżeli są przesłanki ku badaniu, jeżeli coś was niepokoi - nie ma co rezygnować, bo Pani Doktor to prawdziwa skarbnica wiedzy. 

Mamooo, co jobiś?
Fotke???????? :D
Procedura przyjęcia jest prosta. Na wejściu idziemy do rejestracji. Tam zakładają kartę pacjenta, tam dajemy skierowanie, po czym udajemy się do gabinetu pielęgniarek. Ważenie i mierzenie należy do podstawowych czynności przygotowawczych do wizyty. Pielęgniarki są miłe, uprzejme i bardzo spokojne. Ola z gorączką nie chciała za bardzo współpracować. Bała się - to zrozumiałe. Ale nic nie było robione na siłę-na szybko. Pielęgniarka bardzo spokojnie tłumaczyła co będzie robiła, pomagała mi położyć wystraszoną Olunię na przyrząd do pomiaru, cały czas mówiła, uspokajała, wszystko po to, by Olunia czuła się jak najbardziej komfortowo. 

Po wizycie u pań pielęgniarek przyszedł czas na spotkanie z Panią Doktor. Nie jest to krótka wizyta. Siedząc pod drzwiami denerwowałam się, czemu to tak długo trwa. Gdy przyszła nasza kolej, zrozumiałam po co to wszystko. Pani doktor to bardzo skrupulatna osoba. Badanie nie jest na zasadzie wejść, rozebrać się i wyjść. Przeprowadzany jest bardzo szczegółowy wywiad i warto się do niego dobrze przygotować. 
Co jest ważne? Wszystko! A o co zawiera się w wywiadzie? 

  • przebieg ciąży: ilość i rodzaj branych leków, jakie występowały w trakcie ciąży choroby, jakie były brane antybiotyki, jakie były w ciąży problemy zdrowotne ...
  • przebieg porodu: jak przebiegał, jakie były powikłania, jak urodziła się Olunia, w którym tygodniu ciąży ...
  • Okres niemowlęcy: przebyte choroby, problemy po urodzeniu, rozwój
  • Okres dziecięcy: Jak często choruje, na co, jakie leki bierze, jaką ma dietę, jak je, jak się rozwija, co mnie niepokoi i ... jak często je kurczaki
  • Rodzice: czy sami mamy problemy zdrowotne jeżeli tak to jakie i jacy jesteśmy (wzrost, waga, gęstość naszych włosów i owłosienie u mężczyzn) 
Wywiad jest szczegółowy, ale to dobrze. Ma on na celu wychwycenie wszelkich nieprawidłowości, wyłapanie drobnych oznak, które mogą świadczyć o potencjalnych zaburzeniach i nieprawidłowościach. 

Pani doktor uważnie mnie wysłuchała. Odniosła się do wszystkiego, co mnie niepokoiło, nie zbagatelizowała moich spostrzeżeń, ale każde jedno sprawdziła. Zbadała Olunię bardzo dokładnie, ale była przy tym na prawdę delikatna, starała się nie wystraszyć Oli, za to wszystko jej i mi dokładnie tłumaczyła. Na chwilę odetchnęłam z ulgą, bo to co mnie niepokoiło wydaje się zanikać, ale będzie wciąż kontrolowane. Okazało się jednak, że Panią doktor zaniepokoiło coś innego. Brak piątek chociażby (Ola nie ma jeszcze żadnej) spadek wzrostu, czy to nieszczęsne złamanie, o którym pisałam TU

Pojechaliśmy z jednym podejrzeniem wróciliśmy z zupełnie czymś innym. Jestem jednak spokojna. Badania trwają, a my jesteśmy pod opieką wspaniałej lekarki, która potrafi słuchać i słyszeć, widzi więcej niż my sami, nie bagatelizuje ale każdą nieprawidłowość sprawdza. Wiem, że zdrowie Oluni jest w dobrych rękach, a dzięki temu jestem na prawdę spokojna. I choć w Gdańsku, na samej wizycie i badaniach minęły nam dobre trzy godziny, to wiem, że to dla dobra mojego dziecka. A to przecież najważniejsze. 

Planujecie wybrać się na pierwszą wizytę w poradni endokrynologicznej? Mam dla was kilka rad. 
  • Nie liczcie na to, że załatwicie coś szybko. Na szybko można wyskoczyć na piwo lub kawę, jeżeli chodzi o zdrowie naszych pociech, im dokładniejsze badanie - tym większa nasza pewność, że nasze skarby trafiły w dobre ręce
  • Mówcie o wszystkim, co was niepokoi. Nawet, jeżeli wydaje się, że to nic nie znacząca "pierdoła", że "dzieci tak mają" lub "tak się zdarza" i lekarz pierwszego kontaktu nie widzi żadnych nieprawidłowości ... jak widać na naszym przykładzie - wszystko ma znaczenie!
  • Uzbrójcie się w cierpliwość. Rok oczekiwania na wizytę to bardzo długo, ale nie jest to winą lekarza. Takie kontrakty daje NFZ ... ściśle sprawdzana jest też lista dzieci, która przychodzi do specjalisty po raz pierwszy.  (tak, są dwie odrębne kolejki, jedna dla dzieci nowoprzyjmowanych i druga dla dzieci, które już są pod kontrolą endokrynologa)
  • Przygotujcie się dobrze do pierwszej wizyty. Wywiad jest bardzo szczegółowy i obejmuje okres od początków ciąży - aż do samej wizyty. Weźcie ze sobą książeczkę zdrowia w której są wszystkie pomiary, badania i bilanse dziecka. Pilnujcie, by książeczka byłą zawsze na bieżąco wypełniona - to bardzo ważne informacje dla lekarza, które obrazują jak rozwija się nasze dzieciątko. Jeżeli macie kartę ciąży, lub notatki o jej przebiegu i lekach przyjmowanych w jej trakcie - również weźcie ją ze sobą. 
Żałuję, że nie mam zdjęć ze szpitala. Pakowałam aparat na szybko i nie wzięłam baterii, a telefon miałam na wyczerpaniu, więc nie pstrykałam zdjęć. No, tylko dwa ;) Oluni :)

Powiem wam tylko że teren szpitala jest otoczony zielenią, jest plac zabaw dla dzieci a  korytarze i oddziały są przygotowane na przyjęcie małych odkrywców. Widać, że jest to szpital, który działa dla dzieci i z myślą o dzieciach. Jeden minus to schody i drogi na terenie szpitala. To nie jest jeden budynek - to cały zespół budynków a przemieszczanie się pomiędzy nimi w butach na obcasie grozi conajmniej złamaniem nogi ... Wiem, bo coś mnie na obcasy podkusiło. Na szczęście nóg nie połamałam, ale za to z radością zdjęłam buty w aucie, by dać stopom odpocząć :P 

Aaaaa. Można wjechać autem na teren szpitala. Koszt wjazdu to 5 zł jednorazowo. My zostawiliśmy auto na parkingu, jakieś 200 m od szpitala, na dole, (placówka jest na lekkim wzniesieniu) ale następnym razem na pewno skorzystamy z możliwości wjazdu i zaparkujemy bliżej przychodni. Bieganie po wzniesieniach z trójką maluchów (chłopcy byli z nami) nie jest jednak lekką sprawą :) 


Cieszę się, że trafiliśmy na tak dobrą lekarkę, która ma wspaniałe podejście do dzieci i potrafi wszystko wytłumaczyć w jasny i zrozumiały dla nas, laików sposób. Tacy Lekarze to prawdziwy skarb!! 

16 komentarzy:

  1. Tak To bardzo dobra doktor,słyszałam o niej opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam do jakiego lekarza mnie zapiszą. Tym bardziej cieszę się, że trafiłyśmy pod skrzydła tak wspaniałej lekarki!

      Usuń
  2. Bardzo pomocny opis, na pewno nie jedna mama z niego skorzysta.
    zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Bożenko, taką mam nadzieję :)

      Usuń
  3. Fajnie, że są jeszcze lekarze z powołania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) Ta wizyta była dla mnie ogromnie pozytywnym przeżyciem :) A to się ostatnio rzadko zdarza :)

      Usuń
  4. Super, że spotkaliście takiego lekarza. Trzymam kciuki za zdrówko. A takie pytanie... Czemu te 5 niepokoiły?? Mojej dopiero co wyszły, a najlepsze, że dopiero co wyszła jej... 3!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według słów pani doktor, piątki powinny wybić się pomiędzy drugim, a trzecim rokiem życia. Samo to nie było jednak bardzo niepokojące, natomiast patrząc na całokształt, na wszystkie nieprawidłowości - ich brak może wskazywać na zaburzony rozwój układu kostnego.
      Ola ma skończone trzy latka, ale nie ma nawet zalążków tych piątek czy jakichkolwiek zmian wskazujących, że szykują się one do drogi. Stąd zaniepokojenie lekarki.

      Usuń
  5. Lekarz z powołaniem to skarb, coraz mniej takich istnieje :-\
    świetnie ze już po, ze jest spokojniej..ze wiecie co i jak :-) brawa dla Oli ze dała radę :-) sama, choć stara to boję się lekarzy ;-) pielęgniarek i igieł :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, coraz rzadziej spotykam na naszej drodze lekarzy z sercem. Takich, którzy słuchają, którzy się troszczą, dla których każdy pacjent - to człowiek z krwi i kości. Który czuje, który słyszy, który się po prostu boi.

      Usuń
  6. Swietnie ze trafiliscie na dobrego lekarza, my niestety nie mielismy tego szczescia i musze malej zmieniac lekarza ;/ ale mam nadzieje ze z Wasza malutka wszystko bedzie w porzadku, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że uda Wam się znaleźć dobrego lekarza. Coraz trudniej o takich z sercem, z powołaniem ... . A szkoda.
      Pozdrawiam Serdecznie!

      Usuń
  7. Terminy są straszne ! A już do endokynologa się dostać to masakra :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do specjalistów dostać się nie jest łatwo. Przeważnie tam, gdzie kolejki są najkrótsze - okazuje się że lekarz nie jest dobry w swoim fachu i później i tak szuka się lepszego. A że polski system jest jaki jest - najlepsi wolą podszkolić się językowo i jadą pracować tam, gdzie się ich ceni ... czyli poza granicami kraju. Stąd te terminy, te kolejki i obsługiwane pacjentów przez telefon ... bo może zabraknąć numerków przyznanych przez NFZ ...

      Usuń
  8. Ja byłam z dzieckiem w Akademii Medycznej w poradni immunologicznej i wizyta wyglądała dokładnie tak samo (mega szczególowy wywiad itp), stamtąd dostaliśmy skierowanie do endokrynologa i polecili nam przychodnię w Pucku. Nie pamiętam ile tam czekaliśmy, wydaje mi się że ok 3-4 miesięcy. Pani doktor w porządku, potwierdziła to co nam mówili w Akademii. Co do polanek to ja nie mam dobrego zdania, zdarzyły nam się niestety 2 pobyty na oddziale, nie uwzględnili podejrzeń pediatry która nas tam skierowała, właściwie nie zrobili nic oprócz badania moczu, w którym każdemu dziecku znajdowali bakterie i każde faszerowali antybiotykiem, dziecko mi się dusiło na rękach, nie mogło złapać oddechu a oni twierdzili że wszystko jest w porządku. Drugi pobyt zupełnie niepotrzebny, młody miał mieć zrobione jedno badanie, które trwało może ze 20 minut a musieliśmy tam spędzić 2 noce, żeby szpital dostał więcej kasy z NFZ. Jakbym wcześniej wiedziała że można zrobić to badanie gdzie indziej bez hospitalizacji to na pewno nie jechałabym na polanki. No ale to moje osobiste doświadczenia, wiem że ludzie chwalą ten szpital. Co do braku piątek, to muszę sprawdzić czy moja 3,5 latka je ma, bo szczerze mówiąc nie zwróciłam na to uwagi. Zdrówka dla Oli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie musiałam na razie sprawdzać, jak to wygląda przy pobycie w szpitalu. Tak na prawdę wszystko zależy chyba od tego, pod czyje skrzydła się trafi :)

      Usuń

Cieszę się z każdych odwiedzin, z każdego komentarza. Zapraszam Was do siebie licząc po cichu, że spodoba Wam się w naszym małym magicznym świecie :)